Aktualności

28.03.2013 - 21:05 Autor: Jacek Gorny

Sprawdzian...

Zastanawiałem się jak nazwać tego newsa... Sprawdzian to chyba najodpowiedniejsze słowo. Przez ostatnie 10 dni moimi gośćmi byli Kazek i Sławek, wędkarze którzy z wędką zwiedzają świat. Celem naszej wyprawy miały być feroxy (wielki pstrągi potokowe). Bardzo oczekiwałem ich przyjazdu, ponieważ jeszcze żaden z Klientów nie zdecydował się na tak długą wyprawę pstrągową. Tuż przed wyprawą ryby brały dobrze, więc spodziewałem się nadzwyczaj dobrego wyniku. Temperatura wody oscylowała w okolicy 6 stopni, a prognozy długoterminowe zapowiadały ocieplenie. Wszystko wyglądało idealnie i wtedy przyszedł bardzo zimy front z północy. Niemal każdego dnia wiał bardzo zimy wiatr 40-60km/h co uniemożliwiało łowienie w najlepszych miejscach. Z falą dawaliśmy sobie radę, ale temperatury odczuwalne wynosiły nawet -5 stopni! W efekcie woda obniżyła swoją temperaturę do 4 stopni, co to oznacza, nie muszę nikomu tłumaczyć. Ryba żerowała beznadziejnie. Moi Goście wspólnie stwierdzili, że nawet podczas ich ostatniej wyprawy do Norwegi, na najdalej oddalonym punkcie na północ nie było tak zimno...

Poniższe zdjęcia są dowodem na to, że wybierając naszą firmę, nawet w beznadziejnych warunkach zadbamy o Was w 100%. Nasza ciężka praca owocuje nawet w czasie anomalii pogodowych. Kto inny by się poddał, ale nie my! Walczyliśmy do końca, często zmieniając wcześniejszy plan, tak aby chłopaki wrócili do domu zadowoleni. W dwa dni udało nam się popływać po dobrych metach, i tam nie było niespodzianek. Mieliśmy 8 brań i cztery  piękne pstrągi dały się sfotografować!

Niestety w kolejnych dniach te miejsca były już nie dostępne, musieliśmy improwizować. Odwiedziliśmy rzekę w której można złowić wielkie pstrągi. Już pierwszy wyjazd zaowocował pięknymi rybami. Później było już tylko lepiej, trzy wielkie ryby - 73cm, 77cm i 79cm, do tego kilka 50cm+

Kiedy nie byliśmy na rzece łowiliśmy mniejsze pstrągi w osłoniętych od wiatru zatokach. Większość ryb w okolicy 40 cm, ale były też 50-56cm. Na delikatnych zestawach ryby walczyły zaciekle, ale nie był to rozmiar pstrąga na którego chcieliśmy polować. Mimo całkiem sporej liczby brań, postanowiliśmy odpuścić te łowy. Choć śmiechu było sporo gdy ktoś łowił "mini feroxa". Zresztą popatrzcie sami na pierwsze zdjęcie.

Troszkę czasu poświęciliśmy okoniom i szczupakom. Okonie dopisały, ale tylko ilościowo. Największe w okolicy 30cm. Szczupaki żerowały bardzo chimerycznie, ale Sławkowi udało złowić się piękną 100cm sztukę. Kazek złowił więcej ryb, ale największe w okolicy 85cm.

Podczas tej wyprawy bardzo docenialiśmy przerwy na lunch, w których mogliśmy skryć się przed zimnym wiatrem i cieszyć się ciepłem ogniska. Były nawet dni w których nie bardzo chcieliśmy wracać na wodę.

Ta wyprawa troszkę przypominała szkołę przetrwania, ale w naszej pamięci pozostanie na zawsze. Sukcesy w takich warunkach smakują bardziej, niż te w idealną do wędkowania pogodę. Myślę jednak, że ostatnie słowo jeszcze nie zostało powiedziane i spotkamy się kolejny raz w tym składzie. A wtedy...


Ps. Żeby łatwiej było Wam sobie wyobrazić  to zimno, które nam towarzyszyło w ciągu ostatnich dni, wstawię jeszcze jedną fotkę. Tak wyglądała łódka kiedy wstawaliśmy rano. Normalnie przełom marca i kwietnia to temperatury w okolicy 15 stopni, ale nie tym razem. Warunki jakie mieliśmy próbowały nas zaskoczyć, ale myślę, że wyszliśmy z tego obronną ręką.

Jacek Gorny

Do góry